My Social Media ♥

sobota, 30 września 2017

5 powodów, dla których kocham jesień

Halloween!

Są zwolennicy i przeciwnicy tego święta. Halloween to jedno z moich ulubionych świąt. Co roku ozdabiam swój pokój. Noc spędzam ze znajomymi, oglądając jedne z najstraszniejszych horrorów, pijąc kakao lub inne ciepłe napoje oraz zajadając różne przekąski.

Kolorowe drzewa i spadające liście!

Czy są osoby, którym nie podoba się piękna polska jesień?
Ja osobiście uwielbiam spacerować i przyglądać się zmianom nastającym w przyrodzie.
Kocham kolorowe liście, które szeleszczą pod stopami.


Świeczki zapachowe i lampki!

Kiedy jak nie jesiennym wieczorem zapalimy lampki i odpalimy zapachową słodką świeczkę?
Robi się wówczas świetny klimat do nauki, czytania książki lub oglądania seriali.


Jesienne kolekcje w sklepach!

Ze wszystkich kolekcjach  w sklepach najbardziej do gustu przypadają mi jesienne ubrania.
Są to duże swetry, wysokie buty i płaszcze!
Jestem fanką jesiennych ubrań.

Jesienne makijaże!

Jako, że jestem dziewczyną to uwielbiam makijaż.
Ale dlaczego akurat te kategorię dopasowałam tutaj?
Jesień kojarzy mi się z matem i różnymi odcieniami nude.
Dlatego też jesienny brązowy makijaż ze szminką nude jest idealny na każdą jesienną imprezę i okazję.
Nie mogę również zapomnieć o bordowych matowych pomadkach, które co roku u mnie na ustach królują.

                                                                            




środa, 20 września 2017

Jesienna stylizacja #1

Witam!

Jako iż jesień weszła do nas pełną parą, postanowiłam wprowadzić na bloga JESIENNĄ SERIĘ, w której opowiem wam za co kocham jesień, pokażę wam moich jesiennych ulubieńców i coś co każda dziewczyna uwielbia, czyli jesienne stylizacje.

Na rozpoczęcie serii mam dla was właśnie stylizację.
Na pierwszy ogień idzie klasyk. Coś co każda z was ma w swojej szafie na pewno.
*Ciemno granatowe rurki
*Bluzka z rękawem 3/4
*Kurtka, baaardzo cieniutka, ale jesiennym rankiem jest dość zimno i bez niej się nie obejdzie
*Superstary
* No i coś za co dziewczyny jesień lubią najbardziej, czyli wieeelkie cieplutkie swetry














Jak widzicie, stylizacja bardzo prosta, klasyczna. Idealna do szkoły na zimne jesienne dni.

sobota, 16 września 2017

Jak zaakceptować siebie?

Cześć!

Witam w kolejnym poście na moim blogu.
Pewnie zastanawiacie się skąd pomysł na taki post. A mianowicie jedna dziewczyna ostatnio do mnie napisała z prośbą, żebym jej pomogła zaakceptować siebie.

"Cześć Sylwia! 
Nazywam się Natalka i mam 16 lat.
Idę teraz do liceum. Jak wiadomo nowa szkoła, nowi ludzie.
Mam straszne problemy z cerą i ze swoją wagą.
Nie ważne co bym z sobą zrobiła zawsze wyglądam jak pryszczaty słoń.
Jak mam zaakceptować siebie? Co mam zrobić, żeby inni mnie zaakceptowali taką jaką jestem?"

Wyżej zacytowałam wam wiadomość od Natalii.

Jak każda nastolatka masz problemy z cerą i jest to coś normalnego.
Wizyta u dermatologa i różne kuracje bądź wizyty u kosmetyczki powinny pomóc.
Jeśli chodzi o wagę to odpowiednia dieta i ćwiczenia na pewno dużo dadzą.

Co zrobić, żeby inni cię akceptowali?
Najwyraźniej bądź sobą i nie udawaj kogoś kim nie jesteś. Jest to krok do sukcesu. Zawsze się sprawdza.

Ale jak zaakceptować siebie?
Myślę, że w tym poście ci pomogę i również tym, którzy mają podobne problemy z akceptacją siebie.

Ponoć akceptacja siebie to dobry przepis na udane życie. Muszę się z tym zgodzić, ponieważ osoby, które nie potrafią siebie zaakceptować, często popadają w depresję bądź okaleczają się czy zamykają się w sobie.

NIE PORÓWNUJ SIĘ DO INNYCH
Każdy z nas jest inny. Każdy z nas wygląda inaczej.
Gdy porównujemy 2 rzeczy do siebie natychmiastowo nadajemy i jednej i drugiej ocenę.
To samo jest z ludźmi. Porównując się do drugiej osoby chcemy być chociaż częściowo jak ona.
A bo ona ma figurę modelki, ma pieniędzy jak lodu lub  osiągnęła tak wielki sukces, a ja nie.
Ale czy kiedykolwiek zastanawiałaś się jakim kosztem i pracą to osiągnęła?
Nie, a to jest bardzo ważne. Każdy musi sobie na wszystko zapracować. Jeśli masz problemy z wagą, zapisz się na siłownie, wykup dietę czy cokolwiek. Jeśli środki na koncie ci nie wystarczają, sama poćwicz w domu i ograniczaj różnego rodzaju śmieciowe jedzenie. Są wady, które da się zmienić i są takie, których się nie da i trzeba siebie zaakceptować takim jakim się jest. Tak jak wspomniałam, każdy jest inny. Nie ma ludzi idealnych.

DOCEŃ TO CO MASZ

Brak samoakceptacji często wynika z tego, że nie potrafimy cieszyć się tym, co mamy. Jesteśmy krótkowzroczne – a wtedy ciągle mamy niedosyt, stale wydaje nam się, że robimy i posiadamy za mało. Starajcie się doceniać to co macie, a wasza akceptacja się w pewnym stopniu przestawi w pozytywną stronę.


To są takie dwa podpunkty, do których ja się zawsze zwracam. Jako, że nie jestem idealna, mam problemy z cerą i wiele wiele innych wad, staram się wam pomóc bo wiem co niektórzy z was przechodzą. Wiem do czego taki brak samoakceptacji doprowadza. Starajcie się zaakceptować swoje wady, których się nie da zmienić. Natomiast te, które się da poprawiajcie do momentu, w którym nie staną się zaletą.


To by było na tyle. Podobają się wam tego typu posty? Chcecie, żebym robiła ich więcej? 



czwartek, 7 września 2017

Back To School: Tag Szkolny Czas

Cześć!

Jako, że na bloga wróciłam całkowicie na koniec wakacji, to nie miałam jak wam zrobić serii Back To School.
Jednakże jest to tradycja i każdy blogger na swoim blogu ma przynajmniej jednego posta z tej serii.
Ja w tym roku przychodzę do was z tagiem, który jest wam na pewno dobrze znany.
Aby nie było pytań, to w skrócie powiem wam, że idę teraz do klasy 1 technikum. Wybrałam się na profil hotelarstwa.

1. O której wstajesz do szkoły?
Zawsze wstaję o 6. Nie ważne jest to na którą mam, staram się wstawać codziennie o tej samej godzinie.

2. Ulubiony nauczyciel?
W technikum raczej takiego nie mam. Bardzo lubię moją wychowawczynię oraz panią od zawodowych. Dodatkowo coraz bardziej przekonuję się do pani od fizyki.


3. Z jakiego przedmiotu jesteś najlepszy?
Jest to na pewno niemiecki i polski.

4. Czy masz w klasie grupkę osób, czy raczej zadajesz się z każdym?
Powiem tak. W gimnazjum miałam swoją grupkę, nie dobrze na tym wyszłam, ale to już przeszłość.
W technikum mam super klasę, w której jest aż 20 dziewczyn.
Każda z nich jest cudowną osobą i nie... nie ma w klasie grupek. Wszystkie trzymamy się razem.


5. Plecak, torebka czy tornister?
Zależy co mam na sobie, jeśli ubieram się bardziej luźno to plecak. Natomiast jak postawię na coś eleganckiego to biorę torebkę.

6. Czy malujesz się do szkoły?
Tak. Ja z domu bez makijażu się nie ruszam. Nie potrafię zaakceptować siebie i swojej cery.

7. Do szkoły spodnie, spódnice czy sukienki?
Zależy w sumie od pogody i mojego samopoczucia.

8. Czy w zeszłym roku szkolnym miałaś czerwony pasek?
Klasę 3 gimnazjum zlałam całkowicie. Wiem, że jest to najważniejsza klasa w ciągu całego gimnazjum, natomiast ją olałam i żyłam tylko swoją pasją.
Robiłam błąd, bo pasja nie może być ponad wszystko, ale zdałam i ten.. XD


9. Czy nosisz dodatki do szkoły?
Zegarek, pierścionek zawsze.
Kolczyki nie zawsze, bo często zapominam.

10. Czy jesz w szkole 2 śniadanie?
Tak, zawsze mam przy sobie jakąś kanapkę, ewentualnie pieniądze.

11. Przedmiot, z którego jesteś zła lub źle ci idzie.
Wszystkie przedmioty ścisłe i wf.
Jejku pewnie myślicie jak można być złym z wf, ale no ja się w tym przedmiocie nie odnajduję.
Nauczyciela miałam spoko, ale dużo mi to nie dało, bo się nie przebierałam na lekcje oraz nie ćwiczyłam. Głównym powodem była druga nauczycielka, której szczerze mówiąc nienawidziłam. Strasznie mnie irytowała.
ALE EJJ NIE BIERZCIE ZE MNIE PRZYKŁADU I MIMO WSZYSTKO ĆWICZCIE NA WF! NAWET JEŚLI SIĘ WAM NIE CHCE.


12. Do szkoły chodzisz pieszo, czy jeździsz autobusem lub autem?
Zazwyczaj autobusem, no chyba, że zaśpię to wtedy autem.

13. Czy lubisz ćwiczyć na wf w szkole?
Nie, nie i jeszcze raz nie. Dla mnie najlepiej zwolnienie na cały rok i tyle.

14. Zmieniasz buty w szkole?
Na wf musiałam, a w szkole to nie zwracali na to uwagi.





 Chcielibyście kilka pomysłów na Outfit do szkoły? 


sobota, 2 września 2017

Cześć!

Pamiętacie jeszcze o istnieniu tego bloga? Pamiętacie kto go prowadził?
Tak! To znowu ja, Sylwia. Postanowiłam powrócić do blogowania, swojej pasji.
Ehh... sama nie wiem od czego zacząć. Mam Wam tyle do opowiedzenia. Wszystkiego jest tak dużo. Nie wiem ile zajmie mi napisanie tego posta, jednak mam nadzieję, że przeczytacie do końca oraz, że postaracie się mnie zrozumieć.
A więc okej... Bloga oficjalnie zamknęłam na początku grudnia 2016 roku. Przyczyny były następujące: brak czasu na pisanie, brak motywacji i brak wszystkiego co wiąże się z blogosferą. Dostawałam mnóstwo wiadomości typu: "Kiedy nowy post?", "Wrócisz jeszcze?", "Sylwia tęsknimy, dodaj coś!".
Te wiadomości dodawały mi tyle motywacji. Jednakże nie na tyle żeby tutaj wrócić i pisać. Mijały dni, tygodnie. Postanowiłam zrobić coś ze swoim życiem. Podjąć się nowych wyzwań, spróbować czegoś zupełnie innego. Dlatego poszłam na pierwszy trening z łucznictwa. Nigdy nie podziwiałam tego sportu i dziwiłam się ludziom, jak mogą trzymać łuk w ręce i strzelać do tarcz, i potem chodzą po te strzały i tak w kółko. Sądziłam, że to strasznie nudne, żałosne, monotonne. I wiecie co? Kurcze, to co wydawało się nudne i żałosne stało się moją pasją i totalnym uzależnieniem.
Poznałam dzięki temu ludzi, którzy dużo wnieśli do mojego życia i są teraz moimi przyjaciółmi. Wiem, że zawsze mogę na nich liczyć. Łucznictwo było oderwaniem się od smutnej i szarej rzeczywistości, która męczyła mnie każdego dnia coraz bardziej. Czułam się z tym okropnie.
Ostatnie trzy miesiące były dla mnie koszmarem. Nienawidziłam szkoły, ludzi. Niemal codziennie po szkole dopadał mnie smutek, często płakałam nie potrafiąc się opanować. Do pewnego momentu. Pierwsza miłość. Brzmi banalnie. Prawda? Ale do rzeczy...
Otóż, znalazłam sobie drugą połówkę. Wiadomo początki były cudowne. Jednak cholernie się zawiodłam. „Spodziewaj się niespodziewanego.” Tak, właśnie. To przysłowie opisuje mnie i moją sytuację. Możecie się domyślić co było dalej.

Depresja? Cooo? To brzmi tak niedorzecznie, bo przecież ja mam dopiero 16 lat. Nie jadłam, nie piłam, mało spałam ( praktycznie w ogóle), napady lęku i strachu przed ludźmi. Kawa, napój energetyzujący i tak ciągle, zero jedzenia. Momentalnie zaczęłam chudnąć, spodnie, które były za ciasne, zrobiły się za luźne.Stawałam na wadze i patrzyłam jak wskazówka z dnia na dzień jest coraz niżej. Chodziłam jakbym się czegoś naćpała. Mało kontaktowałam i gdyby nie pewna osoba, która nagle wkroczyła w moje życie, być może tkwiłabym teraz w okropnej chorobie zwanej Anoreksją.

Dziś mamy 3 lipca 2017 jest prawie pierwsza a ja siedzę i opisuje Wam moją historię. Szczerze? Sama nie wiem kiedy ten post ujrzy światło dzienne. Wszystko się zmieniło, zaczęłam inaczej patrzeć na świat i nie jestem już tą smutną i ponurą osobą, która była sceptycznie nastawiona do niemal wszystkiego.
„Musisz uśmiechać się do ludzi, a zobaczysz, że oni odpowiedzą Ci tym samym” są to słowa mojego trenera, który powtarzał mi to niemal w kółko, i który nauczył mnie być uśmiechniętą i pozytywną osobą. Bardzo mu za to dziękuję. To całe wsparcie jakie dostałam od bliskich.. Po prostu aż brak mi słów. Bo to co w sobie dusiłam, pomału niszczyło mnie od środka i nie dawałam już sobie z tym wszystkim rady. Pomogli mi.Pomogli mi wyjść z tego całego bagna, pomogli mi się podnieść i iść dalej. Nie umiem im za to podziękować.
Odsunęłam od siebie też osoby, które nic do mojego życia nie wniosły i przez których nie miałam nic więcej oprócz problemów.
Skończyłam Gimnazjum i zostawiam za sobą wszystko co się z nim wiązało. Całe te stare otoczenie. Teraz czeka mnie nowa szkoła, nowi ludzie i nowe przygody.
Życzcie mi powodzenia. Sylwia